092 : 2011-08-07 :: 01:32:09
Dziwne jak bardzo inni mogą chcieć zniszczyć. Dowiedzieć się po czasie o kilku kłamstwach na swój własny temat jest bezcenne. Najlepsze w całej sytuacji jest to, że niechcący i pośrednio. W wyrazie rozpaczy i goryczy - za szczerość - kłamstwo. Dowiedzieć się, że wyzywam, zdradzam, nękam... Nie, chcę zapomnieć. Co więcej nie o tych kłamstwach, bo nie o nie chodzi. One dodają animuszu urokowi tej sytuacji.
Najbliżej jestem sam ze sobą. Czy mam problem? Nie z tym. To jest vademecum na okoliczności i wnętrzności.
Sam, sam, sam. W tłumie, bo jak inaczej.
Uśmiechnięty, choć teraz już staram się szczerze.
Im dalej jestem od tego, co było, tym bardziej jestem sobą. Rozumiem, nie boli, choć bywają gorsze i lepsze chwile.
Już nie czuję się połamany. Jestem wolny. Czuję się jak dziecko we mgle i nie wiem, co mam zrobić z tą wolnością.
Czasem mam wrażenie, że nic mnie nie trzyma, ale okłamuję w ten sposób sam siebie. Gdyby tak było, to życie wyglądałoby inaczej.
Muszę sobie odpowiedzieć na kilka pytań:
-kim jestem,
-czego chcę,
-jak tego dokonać,
-co/kto mnie powstrzymuje przed zmianami.
Mam już plan, jestem coraz bliżej realizacji.
Zbieram siły i upewniam się z każdym dniem, że to to.
Pytasz mnie, dlaczego nie potrafię Cię zaakceptować...
Świadomość, to podstawa, a jej nadbudową jest zrozumienie i odpowiedzialność,
coś czego Ci brakuje i nie neguję Cię za to.
Bądź w nieświadomości.
Tak lepiej wiedzieć, że jesteś.
...i tak znikniesz jak reszta.
skomentuj (2)